Kolejne zmiany

Korzystajc z tego, że siedzę z chorym dzieckiem w domu, mam okazję coś napisać. Nie to, żebym na co dzień nie siedziała w domu, ale jak siedzę sama to chociaż mogę popracować albo zrobić coś konkretnego, nie przerywanego tysiącem żądań od zakichanej małoletniej. A zgodnie z umową z najnowszym pracodawcą, pracowanie w systemie kilka minut pracy, kilkadziesiąt minut przerwy oznacza niewielką produktywność, więc zmuszona jestem niepracować dla tej konkretnej firmy. A inni nie spieszą się ze zleceniami ostatnio…

Tak czy inaczej, wracając do tematu. Jak widać nic nie jest bardziej stałego w moim życiu, jak zmiany. Kolejna przeprowadzka, kolejne wyjazdy, kolejna niepewność  co dalej. Co prawda umowa na mieszkanie podpisana na rok, ale wiza kończy się za niecałe pół roku, więc są szanse, że znowu będzie inaczej. I że znowu trzeba będzie myśleć co dalej. Na razie Nashville nas trzyma, na razie Mąż ma pracę na miejscu, a ja jak zwykle wszędzie. Ale jeśli wszystko poszło dobrze wczoraj, to może od przyszłego miesiąca uda mi się mieć pracę na miejscu też. Pół etatu w szkolnej bibliotece to też coś. Do tego być może trafi się jakieś zatrudnienie tymczasowe z agencji. A może wymyślę coś sama i otworzę swoją firmę. Albo wreszcie nauczę się programowania i zatrudnię w jakimś IT. Takie luźne plany. Na początek jednak musimy ogarnąć nowe mieszkanie, w którym obecnie mamy rzeczy bardzo podstawowe, kanapa i stolik, dwa materace na podłodze, trochę wyposażenia kuchni (talerze, sztućce, jakieś garnki), fotel bujany i lampę. I kilka pudeł z książkami i dokumentami. Tyle. Do tego samotny odkurzacz stojący na środku pokoju, żeby Mąż nie próbował znowu przechodzić pod nisko wiszącą lampą. Co jest człowiekowi potrzebne więcej? Może stół obiadowy? Jakieś biurko, żeby móc postawić laptopa na nim? Regał na książki? Komoda lub półki na dokmenty? Minimalizm w pełnym wydaniu. Byle wytrzymać do jakiejś wypłaty, to może będziemy w stanie kupić coś z listy. Przeprowadzki kosztują masę pieniędzy, nawet te zaplanowane. A zarabianie nie jest takie łatwe, nawet (a zwłaszcza) w Ameryce.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s